SZKOŁA RODZENIA- CZY WARTO?
Jeśli zastanawiasz się nad szkołą rodzenia to mówię zdecydowanie POLECAM.
Większość szkół rodzenia jest płatnych. Na szczęście w moim mieście jest ona refundowana przez NFZ. Może nie jest to szkoła jak w amerykańskich filmach, gdzie dostaje się lalkę do domu i trzeba się nią zajmować, ale na pewno zajęcia były bardzo pomocne.
Do 1 marca nie miałam do czynienia z niemowlakiem. Kiedyś tam urodziła się moja siostra, ale ja wtedy sama byłam dzieckiem i jakoś specjalnie mnie to nie interesowało.
Nie miałam pojęcia jak obchodzić się z dzieckiem, jak je trzymać, pielęgnować i karmić. A juz na pewno nie wiedziałam jak odbywa się poród. Szczerze mówiąc nie wiedziałam nawet, że występuje coś takiego jak połóg. Niestety.. w zwykłej szkole na biologii czy na wychowaniu do życia w rodzinie tego nie uczą.
W listopadzie pani ginekolog, która prowadziła moją ciążę, zaproponowała mi bym zapisała się do szkoły rodzenia. Gdy wykonywałam telefon byłam nieco przerażona, że będę musiała chodzić w miejsce, którego nie znam z dziewczynami, których też nie znam. No, ale stało się i nie żałuję ani trochę.
Zajęcia odbywały się z położnymi i noworodkowymi ze szpitala w którym miałam plan rodzić (plan się ziścił).
Opowiadały i pokazywały jak pielęgnować dzidziusia, jak przewijać, jak nosić oraz jak przystawiać do piersi. Mówiły o rzeczach, których potrzebujemy, by ułatwić sobie i dziecku życie. Zwracały uwagę z czego nie korzystać, bo po prostu się od tego odeszło (np. smarowanie kikuta pępowinowego spirytusem czy piochtaniną- nie, tego nie robimy).
No i najważniejsze, to czego się wszystkie boimy, mówiły dużo o porodzie i połogu.
Uczyłyśmy się oddychać (co bardzo mi się przydało w czasie porodu), a na zajęciach z partnerami ćwiczyliśmy pozycje wertykalne, dzięki czemu mój poród był wspaniały i bezbolesny, ale myślę, że to temat na następny wpis.
Widziałam też przedpremierowo oddział położniczy i porodówkę. Widziałam w jakich warunkach ja będę rodzić, a moje dziecko spędzi swoje pierwsze dni życia. Przede wszystkim widziałam w jakich rękach będzie. To wszystko było dla mnie bardzo ważne
Szkoła rodzenia przede wszystkim nastawiła mnie psychicznie do macierzyństwa.
Okropnie się bałam. Bałam się jak sobie poradzę z takim małym okruszkiem i sobą.
Wcześniej byłam nastawiona pesymistycznie do tego wszystkiego. Jak ja sobie poradzę? Jak ja wytrwam poród, przecież ja tam umrę. Jak będzie wyglądało moje życie po porodzie.
Znajoma napisała mi, że nie wyobraża sobie, że po porodzie miałaby być sama i że chce by przyjechała do niej mama aby jej pomóc. Ja po szkole rodzenia uwierzyłam w siebie. Uwierzyłam, że dam radę, w końcu silna babka ze mnie jest. I tak się stało. Od pierwszych dni do teraz jedyną osobą, która mi pomaga to mój narzeczony.
Wcześniej to wszystko wyglądało jak czarna magia, a zarazem krwawa walka. Tak naprawdę macierzyństwo to piękne chwile, w których nikt nam nie powinien przeszkadzać.
Kobiety, które prowadziły szkołę rodzenia to dobre wróżki, które zmieniają wszystko. Nagle okazuje się, że nic nie jest trudne.
Wiem, że wiele z Wam powie, że to wszystko to instynkt. Być może, nie będę się kłócić. Ale ostatnie miesiące oczekiwania na dzidziusia ja przeszłam bezstresowo i w wiedzy, a Wy zapewne w stresie jak to będzie.
Dziewczyny, jeśli macie okazję skorzystajcie z tej usługi. To nic nie boli, a wiele może uświadomić i przestaniecie się tym wszystkim stresować. Zajęcia wypełnią też Wasze dni oczekiwania ;)
J.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz