Przywileje kobiet w ciąży, a rzeczywistość.
Kobiety w ciąży nie zawsze mają łatwo. Mówię to otwarcie.
Sama spotkałam się z dziwnymi zachowaniami ludzi w stosunku do mnie.
W głowie szczególnie utkwiła mi jedna sytuacja.
Dużo podróżowałam pociągiem- aż do 6 miesiąca ciąży. Jeździłam do rodziców. Miałam jeszcze legitymację, więc nie opłacało mi się jeździć tyle kilometrów autem. Zazwyczaj jechałam do nich w piątki.
Piątek to dzień, kiedy wszyscy uczniowie, studenci i pracownicy wracają do swoich domów.
W 6 miesiącu ta ciąża już jest widoczna. Brzuch jest okrągły jak piłeczka, ja sama byłam troszkę opuchnięta.
No więc nastał taki piątek, gdzie na trasie dom-->dom rodzinny sobie podróżowałam.
W pociągu był tłok. Ludzie się wysypywali, ale mimo to ruszyłam w poszukiwaniu miejsca. Niestety takowego nie było, więc stanęłam na przejściu obok 8 siedzących mężczyzn, którzy jak się domyślam wracali z pracy.
Wszyscy co do jednego spojrzeli na mój już pokaźny brzuch, skrzywili się i siedzieli dalej popijając piwko. Poczułam się zażenowana? Tak.. tak to mogę nazwać.
Nie oczekiwałam, że ustąpią mi miejsca.
Ja do 7 miesiąca czułam się fantastycznie, więc faktycznie mogłam postać, ale są kobiety, które słabną, mają opuchnięte nogi, problemy z kręgosłupem i nie byłyby w stanie przetrwać 2 godzinnej podróży stojąc.
Poza tym to jednak mężczyźni. Myślałam, że kultura jest na wyższym poziomie u panów. Że widząc kobietę, a co dopiero kobietę w ciąży, ustąpią miejsca.
Innym razem usłyszałam komentarz od Pana, że on jedzie z pracy i jest zmęczony... Nie wiedziałam jak to skomentować. Ciekawe czy tak samo potraktowałby swoją ciężarną żonę.
W 9 miesiącu byłam na ostatnim poborze krwi do badań. Brzuch miałam ogromny, ogólnie byłam ogromna, cała spuchnięta. W laboratorium było bardzo dużo kobiet (w większości w podeszłym wieku jak to zwykle bywa w laboratoriach😂 ), a krzeseł tylko 7. I jaka była ich reakcja na mnie ledwo stojącą, sapiącą i grubą? Wszystkie odwróciły wzrok i udawały, że mnie nie widzą i jeszcze te komentarze "Taka młoda i już w ciąży"
Jedyne wyrozumiałe osoby, to młode dziewczyny. Nie wiem z czego to się bierze. Być może ze współczucia albo wyrozumiałości? W każdym razie chwała im za to. Tylko dzięki nim w niektórych miejscach nie musiałam stać godzinami i modlić się by kolejka szybko poszła.
Niby w Polsce kobiety mają przywilej pierwszeństwa, a w praktyce nikt kobiet w ciąży nie chce zauważać i więcej ulg mają "panie w moherowych czapkach".
Jeśli kobieta spodziewa się dziecka, licząc na poszanowanie odmiennego stanu, musi być stanowcza, a czasem wręcz bezczelna w egzekwowaniu swoich praw. Większość pań nie potrafi, a raczej nie chce tego robić, bo takie sytuacje oznaczają często poniżenie, nerwy, dodatkowy stres. Mówią, że źle się czują, wymuszając wyjątkowe traktowanie. Czy więc powinny grzecznie odstać swoje w kolejkach i w środkach miejskiej komunikacji, niezależnie od samopoczucia? A może warto jednak upominać się o swoje prawa?
Pamiętajcie by przepuszczać te biedne kobiety w kolejkach i ustępować im miejsca. Nawet sobie nie wyobrażacie jak ogromny ciężar noszą i jak bardzo się przy tym męczą. To nie takie proste zadanie nosić 9 miesięcy drugiego człowieka :)
J.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz